You are here:
Myśliwiec Aleksandra PDF Drukuj Email
Potrzebują Pomocy - Potrzebują Pomocy
Środa, 01 Kwiecień 2009 15:22

Apel

Witam, mam na imię Ola i mam prawie 5 lat. Mieszkam razem z mamusią, tatusiem i starszą siostrą Alicją w Opolu. Jestem bardzo pogodnym, wesołym i grzecznym dzieckiem. Niestety nie jestem zdrowa. W lutym 2008 roku moi rodzice dowiedzieli się o mojej chorobie. Choruję na bardzo ciężką, genetyczną, przewlekłą chorobę - MUKOWISCYDOZĘ. W chwili obecnej mam cztery razy dziennie inhalacje i drenaże, a gdy zaczynam kaszleć zabiegów mam więcej. Dużo leżałam w szpitalach. Na szczęście zajęłi się mną dobrzy i pomocni lekarze. Narazie moje zdrowie pozwala mi uczęszczać do przedszkola. Bardzo lubię zabawy z dziećmi, wycieczki rowerowe. Ale muszę być zdrowa

 

 

Historia mojej choroby zaczęła się w sumie od urodzenia. Problem z pierwszą kupką, przedłużająca się żółtaczka, zatkane kanaliki łzowe. Z tego też powodu miałam zabieg laserowego udrażniania oczka w Katowicach. Dodatkowo urodziłam się z wzmożonym napięciem mięsniwoym i przez 8 miesięcy byłam rehabilitowana. Około 9 m-ca zaczęły się problemy z trawieniem, kupkami i ogólnie z jedzeniem. Mamusia biegała ze mną od gastrologa do alergologa. I nic, rozkładali ręce. W końcu jakiś mądry lekarz wypisał mamie skierowanie do Kliniki Gastroenterologii we Wrocławiu, tam stwierdzili refluks patologiczny, przepisali leki i wypisali do domu. Jednak po dwóch tygodniach mama znowu zadzwoniła, bo zaczęłam dziwnie kaszleć. Pan lekarz powiedział tylko że miał nadzieję że z "tym" nie wrócimy i kazał przyjechać. Wtedy miałam pierwsze testy z chlorków-podwyższone, potem kolejne-również, aż trafiłyśmy do IMiD w Warszawie. Po kolejnych badanich wyszło że mam gronkowca w gardle i nosie. Obecnie dostaję kreon do jedzenia, mam inhalacje i drenaże.

 

 

Dostaję też witaminy niezbędne do prawidłowego funkcjonowania. Wszystko niestety bardzo kosztowne ale na razie rodzice radzą sobie. Bardzo pomaga nam Fundacja Matio. Pokierowali nami prawie od początku. Mamusia jest w stałym kontakcie z dobrymi ludźmi z Fundacji. Mamy też wielu znajomych. W szpitalu poznałam fajne dzieci, do dziś utrzymujemy kontakt.

Poniewż koszty leczenia sa duże a w chwilach pogorszenia mojego stanu zdrowia bardzo duże mogę potrzebować Waszej pomocy. Moje małe serduszko dziękuje każdemu kto może mi pomóc. Wierzę, że kiedyś zostanie wynaleziony lek na moją chorobę i ja oraz inne dzieci będą mogły normalnie cieszyć się życiem.

 

 

 

Każda złotówka to dla mnie "jeden uratowany oddech". Dziękuję!

                                            Pozdrawiam Ola  

Jak Pomóc

 



 

 


Zmieniony: Piątek, 14 Maj 2010 09:26